Goodbye New York

Dzień wyjazdu do Philadelphii! Jesteśmy przeszczęśliwi z tego co udało nam się tutaj już zobaczyć, zrealizowaliśmy nasz plan prawie w 100 % i nie zostało wiele miejsc, które nas strasznie ciągną, jest dobrze:) w sumie to cieszymy się z wyjazdu. Te 6 dni tutaj było dla nas akurat.
Rano wstaliśmy i ustaliliśmy plan na dziś:
  • spakować się tak, żeby rzeczy nam już nie potrzebne wpakować w jeden plecak, a w drugi potrzebne
  • zostawić niepotrzebny bagaż w przechowalni na lotnisku, żeby po powrocie z Miami odebrać go w drodze do domu (do Miami mieliśmy lecieć z Philadephii a z niego wrócić do NYC i przesiąść się do Europy, po co więc nosić oba duże plecaki)
  • zdążyć na autobus do Philadelphii o 13:50
Początek szedł dobrze. Pakowanie, kanapki na podróż, śniadanie u proboszcza (w sumie bardzo miło i wystawnie – dawno tak nie jedliśmy + plus mieliśmy ubaw, że wszyscy Polacy zapominają tam polskich słówek i nieświadomie zastępują je angielskimi), msza na której służyłem jako jedyny przy proboszczu. Wyjechaliśmy na lotnisko. PATH do WTC (11:00) – zostało nam niecałe 3h, spoko! Metro ponad godzina!! do ostatniej stacji, a tam jeszcze miała być przesiadka na kolejny (do tego dodatkowo płatny i to dużo pociąg na lotnisko – inaczej się nie dojedzie). W nerwach, że nie mamy co zrobić z bagażem, a nie mamy na niego biletu do Miami zaczęliśmy myśleć o alternatywach. Wiedzieliśmy, że nie dalibyśmy radę w 1:50 h dojechać na lotnisko, zostawić bagażu i wrócić na busa, mimo, że byliśmy już baaardzo blisko. Trudno. Wymyśliłem, że możemy spróbować zostawić bagaż gdzieś w centrum. W drodze powrotnej byłoby więcej zabawy, ale jakoś dalibyśmy radę. Niestety było niedziela i mimo 30 minut biegania z plecakiem po mieście i pytania w każdym miejscu czy nie przechowaliby nam jednego bagażu na parę dni nikt albo nie chciał się zgodzić albo go nie było bo niedziela. Znalazłem jedno miejsce. Ale tak drogie, że taniej byłoby kupić nowy bilet samolotowy i posadzić na nim plecak. W czasie, gdy ja latałem na NY w poszukiwaniu przechowalni, Ada ogarniała sprawę z busem i pilnowała, żeby przez przypadek nie odjechał przed moim przyjściem. Ostatecznie z dwoma bagażami wyjechaliśmy busem planowo o 13:50 w stronę Philadephii. 2,5 h drogi szybko nam minęło.
W Philadephii mieliśmy zamieszkać u Państwo Rosanello. Niewiele o nich wiedzieliśmy, ale przynajmniej tyle, że są dużą i otwartą amerykańską rodziną, która ma tych samych znajomych co my (nieocenione siostry Nazaretanki). Dodatkowo mocno udzielają się w parafii, a pani Rosanello pracuje w katolickiej szkole – stąd zna siostrę, która kiedyś była w Kaliszu, itd. Tak czy siak byliśmy bardzo szczęśliwi, że i tutaj udało nam się znaleźć nocleg u przyjaciół, za który po pierwsze nie musimy płacić, a po drugie który da nam świetną szansę jeszcze lepszego poznania amerykanów i ich kultury.
Gdy wysiedliśmy w Philadelphii i zadzwoniliśmy do naszych gospodarzy polecili nam przesiąść się do pociągu SEPTA i podjechać w ich kierunku. Mieszkali na przedmieściach, w dzielnicy Torresdale. Tam nas odebrali. Głośni, przesympatyczni ludzie z olbrzymim sercem i jeszcze większym autem. Od razu ich polubiliśmy. Dom też przepiękny. Nie umiem go opisać… Taki jak z amerykańskich filmów. Z amerykańskich osiedli jednorodzinnych. Duży dom, podjazd, na nim pick-up, obowiązkowa flaga USA przed domem, przy domu niewielki ogródek. W domu było bardzo gustownie i elegancko, ale z drugiej strony dość brudno. Wszędzie gdzieś coś leżało. Ale oni trochę tacy byli. Lekko szaleni, zalatani… Z resztą, gdy przyjechaliśmy w domu było chyba 10 osób – nasi gospodarze (ok. 50 letnia para), 4 ich dzieci i 2 wnuków. Wszyscy przyszli zjeść obiadokolacje. Pani Rosanello bardzo lubiła swoją rolę dokarmiania rodziny. Zawsze było u niej coś na wszelki wypadek, gdyby wpadła cała familia (mieszkająca po sąsiedzku). Toteż z kolacją z dla nas nie było problemu. Nie przesadzając z uprzejmościami Gospodyni poleciła nam wziąć sobie talerze z szafy i nałożyć makaron z meatball-sy (klopsiki) w sosie pomidorowym. Byliśmy zachwyceni! Nie tyle smakiem, ale kultowym daniem, kulturą, całą rodziną, okolicą…!
Przed samym snem zdecydowaliśmy się jeszcze na spacer do pobliskiego parku. Usiedliśmy na ławce, porozmawialiśmy, powygłupialiśmy się i wróciliśmy. Spać.
Info po dniu:
  1. Podróżowanie metrem w NY jest nie tylko nie przyjemne, ale też bardzo czasochłonne. Warto wybierać expressowe pociągi, które nie zatrzymują się wszędzie, wtedy jest choć trochę szybciej.
  2. Po USA nie podróżuje się pociągami – są dużo droższe od samolotów. Bardzo dobrze jednak funkcjonują autobusy. Megabus to tylko jedna paru z sieci typu PolskiBus. Tanie, przyjemne i dość szybkie.
  3. Dobrze jest zaplanować sobie chociaż parę dni w prawdziwym amerykańskim domu – nie hotelu. Zupełnie inne wrażenia. Jeśli nie macie znajomych to może chociaż AirBnb?
Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s